niedziela, 11 maja 2014

Rozdział VIII

                                                             "Spotkanie z Mantoją"
Był to słoneczny dzień. Tajmatowi i Magicjagodzie bardzo się nudziło. Myśleli i myśleli co porobić. Czy zostać w domu, czy gdzieś wyjechać, czy pójść na łono natury. Zdecydowali, że pójdą do lasu. I tak też zrobili. Las był bardzo głęboki. Taj i Magic rzucali się gałązkami drzew, szyszkami itp. Szli i szli, aż nagle zobaczyli cień. Magic bardzo się przestraszyła, Taj podszedł do drzewa, gdzie był cień, a tam wystraszył go leśniczy : Mantoja, bardzo lubił żarty, ale niebezpieczne żarty. Po chwili Magic rzekła :
-Czy pan zwariował ?! Przecież mogłabym zemdleć ! - Powiedziała zdenerwowana Magic
-Przepraszam państwa. Myślałem, że to znowu jakiś zwierzak. - Oznajmił Tajmat
-Ehe...Akurat... - Odpowiedział Tajmaś
-Naprawdę, to nie było specjalnie.
Magic i Taj poszli dalej. Znowu obrzucali się gałązkami, szyszkami itp. byli bardzo radośni. Cały czas się śmiali. Ale nie wiedzieli, że Man cały czas ich śledzi. Taj i Magicjagoda idą i idą. Zauważyli piękną wiewiórkę, która po równo 5 sekundach zmarła, została postrzelona przez Mantoje. Tajmat powiedział :
- O nie ! To już przegięcie ! Żeby zabijać niewinne zwierzęta ?! Zgłoszę to i będzie miał pan problemy.
- A idźcie sobie, róbcie co chcecie !
Taj i Magic szybko pobiegli na policję. Była tam policjantka Karolinciak. Tym razem nie zaciekawiło ją tak, jak tamta sprawa, ale postanowiła się tym zająć. Od razu zaczęli poszukiwanie Mantoji. Po dwóch godzinach poszukiwań znaleźli go w opuszczonym domku. Magicjagoda wróciła do domu, Tajmat został w lesie, i znalazł coś niezwykłego...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz